Mazury '14


Od czego tu zacząć. ano tak, siema w dwa tysiące piętnastym roku! wszystkiego naj i takie tam. jeśli mógłbym życzyć czegoś konkretnego to zarówno komuś jak i sobie życzyłbym, żeby ten rok był obfity. w cokolwiek. ten poprzedni był spoko, więc następny też będzie ok. w tym wpisie nie będzie żadnych zdjęć fajerwerków czy zabawy sylwestrowej, bo jak to już od jakiegoś czasu bywa tutaj, fotki są wrzucane z dużym opóźnieniem. co tym razem? ano jeden z najbardziej chilloutowych wyjazdów jakie kiedykolwiek miałem. ale od początku. 

Pewnego pięknego dnia Czapel (ten miły Pan z dredami na zdjęciach poniżej) razem z Coalą (tą Panią wszyscy znają) wyrazili chęć pojechania w dzicz mazur w celach czysto turystycznych. okazja nietęga, ponieważ plac do noclegów znajdował się w rzadziej odwiedzanej części tych terenów, więc zapowiadało się na fajną wycieczkę. dodatkowo, nigdy tak na prawdę nie byłem w tamtych okolicach na dłużej, tak więc ekipą czteroosobową (nie mogło zabraknąć Magdy) ruszyliśmy ochoczo w nieznane. 

Takiego wyjazdu nie miałem dawno. nie robiliśmy nic, ale w dobrym tego słowa znaczeniu. nic, to znaczy chillout na wycieczkach pieszych i rowerowych, chillout podczas łowienia ryb i zbierania grzybów oraz jeszcze raz chillout czyli siedzenie przy ognisku/kominku, rozmawianie, granie w eurobiznes i pice piwa/wódki/etc. . to było piękne. od tamtego wyjazdu nie mogę się doczekać tylko kolejnej takiej wycieczki, z resztą tak jak każdej, ale w tej było coś wyjątkowego. nie wiem, czy to niepowtarzalny klimat tej krainy, czy też przedniej ekipy, czy wszystkiego na raz, ale można było odciąć się od cywilizacji. 

Dni upływały nam na porannym łowieniu ryb. całkiem przypadkiem, już w dniu wyjazdu złowiłem taaaką rybę! prawie. urwała się w połowie drogi między wodą a pomostem. nie mieliśmy w co ją złapać. w każdy następny dzień zabieraliśmy ze sobą podbierak, ale te skubańce chyba to czuły i do końca wyjazdu największe osiągnięcie to ryba wielkości dłoni. no cóż. tough life jak to mówią. w przerwach między rybami i specjalami chodziliśmy po lasach zbierając grzyby. z początku było spoko, ale chyba nie mam do tego talentu w przeciwieństwie do damskiej części ekipy. parę ładnych chwil eksplorowaliśmy teren na rowerach i spędzając cały dzień na dworze nie spotykaliśmy nikogo (no, może jedna bądź dwie osoby). na prawdę było dziko. brakowało tylko dzików, chociaż może to i dobrze. po powrocie do bazy i kolejnych specjalach, Coala serwowała nam przeróżne pyszności (każdy wie jakie cuda Coala robi w kuchni). najedzeni i napojeni wychodziliśmy znowu, żeby nie siedzieć bezczynnie. wieczorami raczyliśmy się jeszcze większą ilością specjali bądź trunkami wysokoprocentowymi. przy rozgrzewającym cieple wód... kominka, graliśmy w najlepszą grę wszech czasów (no może poza heroesami III), mianowicie eurobiznes. to się nie mogło znudzić. niestety po jakimś czasie trzeba było wracać, ale dziwnie wraca się do miasta po tygodniu spędzonym w takim miejscu. ten tekst i tak nie odda tego wszystkiego tak jak bym chciał, być może zdjęcia trochę pomogą, dlatego koniec pisania. czas na obrazki.

A żeby z przytupem zacząć nowy rok, to będzie chyba najdłuższy zdjęciowo wpis na tym blogu. miłego oglądania. 

W trasie wstąpiliśmy na zwiedzanie zamku, który między innymi skrywał w sobie galerię sztuki.



takie nocne niebo chciałbym widzieć codziennie























a tu ciekawa historia, znaleźliśmy taką larwę. jak się później okazało to larwa największej ćmy w Polsce, która przepoczwarza się w ciągu trzech lat. na prawdę ciekawy robaczek.




to zdjęcie zrobiła Magda.






02.01.2015 :: 23:58 nalej do puchara (0)

Archiwum


2017
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2016
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2015
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2014
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2013
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2012
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2011
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2010
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2009
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2008
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2007
grudzień listopad październik wrzesień

Kategorie

USA(11)
SNOWBOARD(8)
LIFE(91)
PEOPLE(58)
BMX(59)
MTB(3)
OTHER(35)
ARCHITECTURE(5)
PHOTORELATIONS(2)
BACKSTAGE(1)

Linki

dzejdzej| coala| elek| endrju| wojtek| litwinowa| gryciak| franek| brat| Ubrania BMX| BMX| lostinmedia|

All rights reserved. Wykorzystywanie zdjęć bez zgody autora zabronione. Design by Zgredzik. Obczajasz?! Chcesz wykorzystać gdzieś zdjęcie znajdujące się na blogu?pisz na gg: 2065176 lub thomasz.lim@gmail.com . Przypisanie sobie autorstwa całości lub części cudzej pracy, jej deformacja lub edycja bez zezwolenia autora podlega karze grzywny, ograniczeniu wolności lub pozbawieniu wolności do lat 3.