Tegoroczny okres wakacyjny był iście polskim przeżyciem, ale chyba tego było mi trzeba. Dlatego też wybraliśmy się nad morze, żeby trochę poczilować, później na mazury, żeby jeszcze bardziej poczilować (ten wyjazd był jednym z najlepszych jakie miałem, serio. ale o tym kiedy indziej). I żeby tradycji stalo się zadość, wrzesień - góry, oczywiście Tatry.

Zaczynając od początku. Pamiętam jak parę lat temu twierdziłem, że morze, szczególnie polskie, jest do dupy. No bo co tam niby robić? leżeć na plaży i patrzeć się na fale? W zasadzie to tak,  ale chyba o to w tym wszystkim chodzi. Jeśli znajdziesz jeszcze odpowiednie, ciche miejsce, to taki zbiornik wodny jak Bałtyk, razem z piaskiem i krzykiem mew, może być na prawdę odpręzający. Po obijaniu się jakiś czas w Jastrzębiej Górze, trzeba było jednak zachaczyć o Sopot. Magiczne miejsce lansu i lokali, z których chyba większość ma w nazwie coś z mewą. Przez te parę lat, mój pogląd na temat morza zupełnie się zmienił. Teraz mógłbym tam jeździć co roku. 







Sopot i prawdopodobnie najlepszy burger jakiego do tej pory jadłem w Polsce. Knajpa mianem "Małpa Burger" mieści się przy stacji PKP. Z czystej sympatii do jedzenia - polecam. 





Name:

Komentarze:

23.12.2014, 16:35 :: 159.205.58.201
fotogramy
Thomek, sprężamy się bo niedługo kolejne wakacje :)

16.11.2014, 16:46 :: 178.235.203.142
thomasz
będzie więcej zdjęć z wakacji, ale z innych miejscówek ;)

14.11.2014, 12:28 :: 62.244.155.209
fotogramy
Nice! Będzie więcej Thomaszu?

28.10.2014, 21:12 :: 81.210.24.34
ancior
Już myślałem, że umarłeś ale nie! Czekam na Tatry, pozdro;]

25.10.2014, 16:34 :: 156.17.231.161
Giszczi
Dobrze, że jestem po obiedzie bo już bym leciał na jakiegoś burgera:)